Dodano: 09.02.2012, 16:03 Autor: Renox
Kolejna część słynnej serii gier rajdowej jest już blisko! Zapraszamy – oto nasza zapowiedź DiRT Showdown.
PODOBNE MATERIAŁY:
Seria DiRT towarzyszy nam już od dobrych kilku lat, a grono fanów powiększa się z każdą kolejną odsłoną serii. Wszystkich zapalonych rajdowców szlifujących swoje umiejętności przed monitorem bądź też ekranem telewizora zapewne ucieszyły więc doniesienia, że Codemasters pracuje nad DiRT 4, które już za jakiś czas być może ozdobi nasze półki. Tym razem jednak autorzy wykręcili nam jeszcze jeden numer – zapowiedzieli wydanie jeszcze jednej odsłony swojego cyklu jeszcze w tym roku. Gra nosić będzie tytuł DiRT Showdown i ma być podobno czymś zupełnie innym, niż to, do czego przyzwyczaili nas Mistrzowie Kodu przez kilka lat swojej działalności w branży. Przede wszystkim, jeśli oczekujecie, że dostaniemy znów pełnoprawnego następcę „Trójki”, to grubo się zawiedziecie, ponieważ autorzy tworzą tym razem mocno luźnego spin-off’a, gdzie możemy spodziewać się rozróby, tumanów kurzu, szalonych wiraży i mnóstwa uszkodzonych samochodów i gdzie raczej nie znajdziemy zbyt wiele realizmu.
Podstawą rozgrywki są trzy duże tryby. Pierwszy z nich, Hoonigan, najpewniej najbardziej spodoba się Graczom oczekującym efektownej jazdy. W nim to bowiem będziemy właśnie niszczyć obiekty porozrzucane na trasie (Smash Hunters), wykonywać naszym dwuśladem zawrotne akrobacje, aby zdobyć możliwie najwięcej punktów (Trick Rush), a także rywalizować z oponentami o jak najlepszy wynik (Head 2 Head).
Drugą kategorią jest Demolition, czyli Demolka, gdzie motywem przewodnim ma być totalna rozróba. W pierwszej części będziemy niszczyć pojazdy naszych przeciwników (Rampage), w drugiej wcielimy się w rolę celu i będziemy uciekać przed goniącymi nas wozami (Hard Target). Trzecia, to już całkowita anarchia – w trybie King of the Ring jednocześnie wszyscy wjeżdżają na środek areny i wygrywa ten, kto zdoła spowodować najdotkliwsze straty u konkurentów. Tego ostatniego jestem ciekaw najbardziej – zastanawia mnie bowiem, jak w tym momencie poradzi sobie wykreowany przez twórców system zniszczeń, a także: czy gra się po prostu nie zawiesi. Jeśli całość spisze się jednak dobrze, to ta podkategoria może okazać się strzałem w dziesiątkę, a już na pewno będzie moją ulubioną.
Trzeci tryb to nieco bardziej cywilizowane wyścigi, choć też okraszono je odrobiną szaleństwa. Naszym głównym celem jest tutaj dotarcie za linię mety na jak najlepszej pozycji, niemniej, aby tego dokonać, nierzadko będziemy zmuszeni wyszukiwać skrótów, ramp i działać w taki sposób, aby zaprzyjaźniać naszych przeciwników z bandami czy innymi twardymi elementami otoczenia.
Kolejnym istotnym aspektem są nasze pojazdy – twórcy obiecują, że ma ich być dosyć sporo, więc nawet najbardziej wymagający powinni poczuć się usatysfakcjonowani. Zasiądziemy bowiem zarówno za kółkiem tradycyjnych wozów rajdowych z potężnymi silnikami, ciężarówek, których głównym atutem jest masa i wielkość, a także tzw. Buggy’ów, czyli czegoś w rodzaju rekreacyjnego samochodu w trudny teren. Wszystkie wehikuły możemy podzielić zaś można na dwie odrębne kategorie - auta licencjonowane i fikcyjne. Autorzy nie zdradzili wszystkich marek (choć w grze znaleźć mają się różne pick-upy, dostawczaki, a nawet karawany…), w związku z czym sądzę, że możemy liczyć na kilka miłych niespodzianek. Co powiecie na Jelcza?
Dodajmy jeszcze, że wszystkie pojazdy – ich parametry i gabaryty - naturalnie związane są z odpowiednimi trybami rozgrywki; dla przykładu, bardziej potężne wozy przeznaczone są do trybu Destrukcji itd.
Zmagać się natomiast będziemy na zamkniętych arenach zlokalizowanych m. in. w San Francisco, Michigan, Londynie czy Kolorado. Twórcy twierdzą ponadto, że pojawią się także lokacje, jakie być może skojarzycie w czasie rozgrywki z tymi, które pojawiły się w poprzednich odsłonach cyklu. Podczas jazdy natkniemy się także na swego rodzaju zwężenia na torze, które wymuszą na kierowcach konieczność ściśnięcia się i zazwyczaj dojdzie wówczas do poważnych i efekciarskich kolizji. Śmiem również sądzić, że tego typu elementów z rodzaju „ultra destrukcja” będzie zdecydowanie więcej; w końcu o to w tej grze chodzi! Również model jazdy poddano małego liftingowi, dzięki czemu pasuje on teraz ponoć idealnie do tego typu szalonych wyścigów i jest stosunkowo nieskomplikowany.
Dodatkowym smaczkiem będzie możliwość zmagania się na wirtualnych arenach pośród eksplodujących środków pirotechnicznych wraz z innymi Graczami w trybie multiplayer, gdzie w jednym miejscu będzie mogło zagrać maksymalnie osiem osób. Jeśli zechcemy, będziemy mogli także pościgać się ze znajomym na jednym komputerze, dzięki możliwości podzielenia ekranu rozgrywki – tak, jak za dawnych czasów. Warto też zwrócić uwagę na system o nazwie „Joyride”, który jest czymś na kształt Autologa z nowych odsłon serii Need For Speed. Umożliwia on chociażby zapraszanie innych do gry, wysyłanie nagranych filmików z jazdy do serwisu YouTube, dzięki odpowiedniemu zintegrowaniu obu systemów, a także możliwość śledzenia poczynań innych i porównywania ich wyników ze swoimi. Z tym ostatnim trzeba jednak uważać - wciąga, bo nie ma nic lepszego od zdrowej rywalizacji. - „Jak to, on ma dwa punkty więcej?! Muszę go pobić, choćbym siedział tu i do rana!”
Showdown napędzany będzie silnikiem EGO, czyli tym samym sprzętem, na którym stoi trzecia część cyklu. Całość została jednak ponoć odpowiednio zmodyfikowana, aby zapewnić jak najlepsze wrażenia wizualne. Co prawda zbyt wielu nagrań z rozgrywki do tej pory nie ujawniono, ale już z tego, co zdążyliśmy zobaczyć, możemy śmiało stwierdzić, że omawiana produkcja wygląda naprawdę ładnie. Przede wszystkim duży nacisk położono na efekciarskość – deweloperzy skupili się na wykreowaniu realistycznego modelu zniszczeń i efektów wywoływanych przez materiały wybuchowe, dzięki czemu poczujemy się jak na prawdziwym koncercie metalowym. \m/
Podczas 50 różnych eventów w czterech mistrzostwach przygotowanych przez autorów na potrzeby gry, doświadczymy również zmiennych warunków pogodowych: raz będzie padał śnieg, deszcz, a czasem radośnie przyświecą słoneczko tudzież lampy reflektorów podczas nocnych zmagań w strugach potu. A teraz szał: podobno widownia nie ma już przypominać ludzi wyciętych z kartonu po marchwi.
Omawiana tutaj produkcja to bardzo interesująca i oryginalna zmiana w kontekście serii DiRT. Dla jednych będzie to duży plus i chwilowe oderwanie od monotonni – całkowita rozróba, wiwatujący ludzie na trybunach i coś na zasadzie Destruction Derby z lat 90. Inni pokręcą wyraźnie nosem z niesmakiem – ze starych, tradycyjnych wyścigów na wytyczonych trasach zostanie bowiem bardzo niewiele. Czy to jednak oznacza, że DiRT Showdown będzie złym tytułem i już teraz trzeba skazać go na porażkę? Absolutnie nie i powiem szczere, że niecierpliwie wyczekuję dnia premiery. A czy gra będzie faktycznie dobra? O tym przekonamy się w maju tego roku.
Zobacz więcej na temat: DiRT_Showdown | wyścigowe | samochodowe | rajdowe | zapowiedź
DODAJ DO:
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
O TYM SIĘ PISZE
|
|
| Recenzja gry Warlock: Master of the Arcane! |
|
|
| Zagraj w Click the Frog i sprawdź swój refleks |
|
|
| Recenzja współczesnej strategii taktycznej |
|
|
| Koniec z grami na płytach? |
ZAGRAJ W LOSOWE GRY
|
|
||||||
|
|
||||||
Gambler.pl – najlepsze recenzje, zapowiedzi oraz kody do gier. Copyright © 1993-2011 Burda Communications Sp. z o.o.
|
Wszelkie prawa zastrzeżone |
do góry
sakkra
nooo i to rozumie :) Destruction Derby!!! pamiętam jak zagrywałem się w to u kumpla na jego 386 :) a może to już był jakiś pentium 100?? ;)10 luty 2012 09:01