Dodano: 03.02.2012, 16:45 Autor: Protagonista
Konsolowe intro Wiedźmina 2 na Xbox 360 okazało się prawdziwym hitem Internetu. Filmik jest naprawdę świetny, ale okazuje się, że mówi on o grze znacznie więcej niż może się to wydawać na pierwszy rzut oka.
PODOBNE MATERIAŁY:
„Intro to prawdziwe dzieło sztuki (…) to co zobaczycie (…) kompletnie zwali Was z nóg” zapowiadał dyrektor marketingu CD Projektu przed specjalną konferencją prasową poświęconą konsolowej wersji Wiedźmina 2, zorganizowanej w renomowanym Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Czy te mocne słowa to tylko zwykły, nie mający pokrycia w rzeczywistości, chwyt marketingowy, czy może „coś więcej”? Poniżej znajdziecie garść moich refleksji związanych z najnowszą produkcją Tomka Bagińskiego.
Pierwszy raz o stworzeniu tytułowego intra mówiło się już kilka lat temu, jednak aż do zeszłego roku była to wizja obecna jedynie na papierze. Niemniej przez ostatnie miesiące pracowało nad nim przeszło 40 grafików i animatorów. Efekt? Niespełna cztery minuty filmu, które przełożyły się na rekordową średnią ocen w serwisie GameTrailers.com – 9.9/10! Krótko mówiąc CD Projekt nie mógł wymarzyć sobie większej pompy związanej z początkiem kampanii reklamowej Wiedźmina 2 na Xboxa.

Zwykle celem każdego intra jest wprowadzenie Graczy w świat gry; w przypadku „Zabójców Królów” (jak zresztą łatwo się domyślić) motywem przewodnim będzie właśnie zamach na monarchę. Ostrzegam więc, że osoby liczące na „happy end” mogą przeżyć mały wstrząs oglądając film. Ale po kolei…
Mamy rok 1271, król Demawend, władca Aedirn wypływa małym stateczkiem na wydawałoby się niewinny rejs po rzece Pontar. Nieopodal, najprawdopodobniej w asyście, płynie drugi okręt w służbie jego królewskiej mości. Zauważyłem tutaj zresztą małą nieścisłość – Pontar wydaje mi się być trochę wąski, jak na jedną z dwóch największych rzek Wiedźminlandu, chociaż biorąc pod uwagę, że Aedirn znajduje się w górnej części tej rzeki… Niemniej spodziewałem się jednak rzeki tak szerokiej, że nie widać jej brzegów, a nie o rozpiętości najwyżej dwustu metrów na oko, choć i tak przyznam, że robi niemałe wrażenie.

Wracając jednak do samej akcji - na statku król urządza sobie zabawę, dość mocno zakrapianą, warto dodać. Najpierw z katapulty zostają wystrzelone w powietrze cztery kokosy, w które następnie celuje jakiś łucznik. Z jakim skutkiem? Stuprocentowym, znaczy trafia we wszystkie! Muszę tutaj wspomnieć o niezwykłym spokoju jaki widać po jego fizjonomii gdy strzela – całkowity brak jakichkolwiek emocji, pełna koncentracja na wykonywanym zajęciu. Od razu skojarzył mi się on z książkową Milvą, która również była perfekcjonistką w tej dziedzinie. Koniec jednak z dygresjami - po efektownym pokazie łuczniczych umiejętności następują oklaski, a na scenie pojawia się dwóch błaznów. Prezentują oni swoje popisowe sztuczki, które kończą, dosłownie rzecz ujmując, podpaleniem bąka. Ich pokazowi z kamienną twarzą, a przy puencie już z niesmakiem przypatruje się siedzący obok Demawenda czarodziej. Podczas gdy trefnisie prezentują swoje umiejętności król z uśmiechem na twarzy opróżnia kolejne puchary. Następnie na scenie pojawia się dwóch łysych osiłków wyglądających, jak wypisz wymaluj bliźniacy, kłaniają się, przybijają „żółwik”, po czym zaczynają „klepać się” pięściami po facjatach w rytm bijących w tle bębnów. Leci tzw. pierwsza krew, lecz wśród ogólnej uciechy nie robi ona na nikim wrażenia.

Tymczasem od strony dziobu statku, niezauważony przez nikogo, na pokład wspina się ociekający wodą nie kto inny, jak osławiony później Letho. Ukrywa się za jakąś szalupą, wysmarkuje wodę z nosa, odbezpiecza przygotowany wcześniej ładunek magiczny, chroni się przed jego działaniem aktywacją znaku Quen, po czym rzuca diabelską fiolką w maszt okrętu.
Dosłownie gdy flakonik już leci, kątem oka zauważą go znajdujący się obok Demawenda czarodziej, momentalnie podrywa się z siedzenia i w momencie, w którym ładunek już eksploduje stwarza barierę ochronną dla siebie, króla, znakomitego łucznika i dwóch przybocznych rycerzy. Reszta statku wraz ze znajdującymi się na nim osobami (błaznami, pięściarzami, bębniarzami, itd.) zostaje w okamgnieniu skuta lodem! Przypomina to scenę z pierwszej części filmu Opowieści z Narnii, gdzie Biała Czarownica zamieniała w lodowe skamienieliny nieposłusznych poddanych. Sam efekt działania czaru, gdy wszystko na statku oblepia się milionami kryształków lodu, przedstawiony został po prostu fenomenalnie, dosłownie zapierając dech w piersiach! Po eksplozji zapada grobowa, złowroga cisza. Przed króla wybiega dwóch rycerzy, a łucznik w pełnym napięcia skupieniu szuka celu do strzału. Jak reaguje na to nagłe, pełne grozy zajście sam Demawend? Zwyczajnie… wychyla kolejny puchar trunku! Taki wizerunek króla, który musi się napić nawet w najbardziej dramatycznym momencie, a do tego pije tak, jakby za chwilę miano ogłosić prohibicję świetnie podkreśla jego charakterystykę, w której został określony jako władca-nieudacznik. Wracając jednak do właściwej akcji - łucznik posuwa się ostrożnie do przodu, wychodzi przed zasłaniających Demawenda rycerzy, gdy nagle pod nogą pęka mu deska na pokładzie i momentalnie cały statek oraz znajdujące się na nim skute lodem osoby zaczynają pękać, a następnie rozsypywać się! Leci maszt, lecą żagle, dosłownie wszystko kruszy się, pryska kryształami lodu i wówczas zza szalupy, z dwoma sztyletami w rękach, wyskakuje Letho i zaczyna się rzeź…

Letho biegnie, a łucznik widząc cel celuje i puszcza cięciwę, jednak pomimo pełnego skupienia, z powodu trzęsienia się całego pokładu zamiast trafić w tę kupę mięsa, trafia w serce (przynajmniej tak to wygląda!) skutego lodem członka załogi. Celuje drugi raz koncentrując się, jak pewnie nigdy wcześniej w życiu i strzela, lecz w tym samym momencie Letho wykonuje piruet w powietrzu, a strzała zamiast go przebić ociera mu się delikatnie o plecy. Trzeciej szansy już nie ma, ponieważ zostaje przebity sztyletem… Aż ciśnie się tutaj pytanie: czemu ten łucznik chybia strzelając w takiego waligórę skoro wcześniej cztery razy pod rząd trafił w kokosy? Można rzec, bo to tylko człowiek, a człowiek to za mało na wiedźmina, jednak ja skłoniłbym się do stwierdzenia, że tutaj zadecydował zwykły przypadek, jakich w życiu wiele. Ehh…

Posoka tryska z rozciętych pleców, a następnie piersi łucznika plamiąc ciało Letho, lecz ten rusza dalej i z biegu kolejno podcina gardło obu rycerzom. W tym samym czasie czarodziej skanduje zaklęcie. Spostrzegłszy to w ostatniej chwili Letho bierze sobie za tarczę zasztyletowanego wcześniej rycerza. Zaklęcie trafia w martwego już wojownika, a wtedy zwłoki dosłownie rozpryskują się niczym po tym, jak przy drugim życzeniu Geralta w opowiadaniu „Ostatnie życzenie”! Efekt, co tu mówić – wprost niesamowity. Wracając do akcji, czarodziej próbuje się zasłonić, lecz również pada martwy jeszcze przed podniesieniem rąk do pozycji obronnej. Na scenie zostaje już tylko sam król. Zapada cisza.

Demawend próbuje ratować się ucieczką, jednak jest już za późno, zostaje złapany w trakcie skoku przez Letho. Następnie za pomocą dwóch ciosów sztyletu (!) ucina on głowę władcy, co dowodzi jego niesamowitej siły fizycznej. Po czym wkłada ucięty czerep monarchy w siatkę, po czym przypina ją sobie do pasa, wspina się na pozostałości statku i skacze „na główkę do wody”. Temu ostatniemu zajęciu (wspinaczce i skokowi) towarzyszy, co tu kryć, boska muzyka, dzięki której Letho skojarzył mi się z Bondem, a nawet więcej – wydał mi się jeszcze lepszy od słynnego agenta 007! Całe zajście rozgrywa się w okamgnieniu, o czym najlepiej świadczy fakt, że ludzie płynący na asystującym statku nie zdążyli nijak zareagować, nie licząc patrzenia na to co się dzieje…

Podsumowując, pod względem jakości animacji intro jest genialne, również dźwięk Adama Skorupy prezentuje najwyższy poziom, jeżeli jednak chodzi o przedstawioną sekwencję wydarzeń to mogło być lepiej. Nie żeby było źle – co to, to w żadnym wypadku, lecz po prostu tło fabularne intra Wiedźmina Pierwszego prezentuje wyższy poziom. Zaryzykuję stwierdzenie, że byłoby dobrze, gdyby ten film trafił do kin (jako reklama przed-seansowa) i to nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, a już w szczególności w USA. Bagińskiemu przyniósłby sławę, rozpoznawalność oraz swoisty „certyfikat gwarancji jakości” równy temu Petera Jacksona, o zyskach twórców gry nie wspominając. Swoją drogą gdyby nie to, że w trzy dwa dni po obejrzeniu tego intra zobaczyłem coś co wywarło na mnie jeszcze większe wrażenie (ale to już inna historia), to pewnie do końca zimy gdzieś po głowie latała by mi ta animacja… Na koniec liczę, że to nie jeszcze nie koniec prezentacji umiejętności animacyjnych Tomka Bagińskiego i outro będzie, co najmniej równie dobre jak intro, bo w końcu żelazo trzeba kuć póki gorące!
Michał "protagonista" Żarczyński
PS Intro można obejrzeć tutaj.
Zobacz więcej na temat: Wiedźmin:_Edycja_Rozszerzona | Wiedźmin_2:_Zabójcy_Królów | Wiedźmin_2 | rpg | wideo | intro | publicystyka | felieton
DODAJ DO:
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
O TYM SIĘ PISZE
|
|
| Recenzja gry Warlock: Master of the Arcane! |
|
|
| Zagraj w Click the Frog i sprawdź swój refleks |
|
|
| Recenzja współczesnej strategii taktycznej |
|
|
| Koniec z grami na płytach? |
ZAGRAJ W LOSOWE GRY
|
|
||||||
|
|
||||||
Gambler.pl – najlepsze recenzje, zapowiedzi oraz kody do gier. Copyright © 1993-2011 Burda Communications Sp. z o.o.
|
Wszelkie prawa zastrzeżone |
do góry
Protagonista
Dzięki za konkretne uwagi - masz rację zmieniłem w nazwie "felieton" na "artykuł" - zdecydowanie bardziej tutaj pasuje. Sam klip z kolei usunąłem zamieszczając jedynie odnośnik, dzięki czemu tekst powinien bardziej angażować teraz osoby nieoglądające go wcześniej :)
Jeżeli chodzi o outro, to zważ, że tekst pisałem wtedy kiedy jeszcze nie była sprawa jasna, choć i tutaj masz rację :)
Pozdrawiam
PS Jak chcesz poczytać felieton o CDP, to zapraszam tutaj: http://www.gambler.pl/MATERIAL/3660/quo,vadis,cd,projekcie,-,felieton,.html
Tekst co prawda już na szczęście trochę nieaktualny ;)24 marzec 2012 11:51
Orzeh
Nie chcę być niemiły, ale felieton to nie jest 90% opisanie filmiku, 5% dygresji i 5% swojego zdania. Skoro dodałeś materiał filmowy nie trzeba było opisywać z takim pietyzmem. Aż chciałoby się napisać trollowe TL&DR. Co do nadziei że intro będzie to wypada ostudzić zapał. Outro jest na silniku gry.
Pozdrawiam Orzeh24 marzec 2012 11:17
GE4ALT
Super by było gdyby na x360 wyszedł też Wiedźmin 1 ... :)08 marzec 2012 17:47
critter
Świetnie się prezentuje, aż bym sobie zagrał raz jeszcze (ale trzeciego aktu przeżyć nie mogiem!)04 luty 2012 12:02