Dodano: 22.01.2012, 22:50 Autor: Renox
Tym razem testujemy grę przeznaczoną dla najbardziej ortodoksyjnych fanów symulatorów. W tej produkcji nie ma miejsca na uproszczenia i pewnie wielu mniej doświadczonych Graczy tytuł ten przyprawi o ból głowy – mowa tutaj o Digital Combat Simulator: A-10C Warthog. Zapraszamy - oto nasza recenzja!
PODOBNE MATERIAŁY:
Symulatorów powstaje coraz więcej - co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jedne są lepsza, drugie gorsze – rynkowa równowaga stoi zatem niezachwiana. Fani tego gatunku cieszą się, ponieważ mają teraz o wiele więcej tytułów do wyboru, niż – powiedzmy - cztery lata temu. A przeciwnicy? Irytują, bo na sklepowych półkach, zamiast ich ukochanych, efektownych FPS-ów czy jakichś przygodówek, pojawiają się mniej widowiskowe, bardzo złożone i nierzadko żmudne gry.
Dziś powiemy sobie nieco właśnie o jednym z przedstawicieli gatunku symulatorów – grze z serii Digital Combat Simulator o podtytule „A-10C Warthog”. Tytuł trafił na rynek jeszcze w zeszłym roku i muszę powiedzieć wprost – to jedna z najbardziej rozbudowanych gier, w jakie kiedykolwiek miałem okazję zagrać. Jego testowanie niekiedy przyprawiało mnie o zawrót głowy, bo skala rozgrywki jest tutaj wprost niewyobrażalna. Czy jest to plus, czy może jednak minus, dowiecie się z poniższej recenzji.
Od razu zaznaczam, że A-10C Warthog to gra skierowana wyłącznie do zwolenników tego gatunku. Aby móc rozpocząć właściwą rozgrywkę należy przede wszystkim zapoznać się załączoną instrukcją, ponieważ w tym wypadku nie ma sensu od razu skakać na głęboką wodę. Najzwyczajniej w świecie nie damy sobie po prostu rady. Tak, jak wspomniałem na początku, całość powala rozbudowaniem – w samym udostępnionym nam kokpicie, możemy kliknąć w niemal wszystko i każdy, nawet najmniejszy pstryczek, może wpłyną na nasz lot. Z lekka może wydać się to nawet przytłaczające, ale pomyślcie, jaką kontrolę możecie teraz sprawować nad swoją maszyną. Kuszące, prawda? Jeśli więc przebrniecie przez załączoną instrukcję, a także poświęcicie - bagatela - kilka godzin na trening, być może coś z tego Waszego latania wyjdzie. Inaczej – nawet nie tykajcie tej gry, bo wydacie zbyt pochopną opinię na jej temat.
Do naszej dyspozycji oddany zostaje samolot – wprawdzie tylko jeden, ale nie byle jaki. A-10C, to bowiem jednomiejscowa, szturmowa maszyna zwana wprost pogromcą czołgów. Ryk jej silników wrogowie usłyszą z wielu mil (jeśli oczywiście dożyją do tego czasu). Napędzają go dwa silniki turbowentylatorowe, które pozwalają mu rozwinąć prędkość wynoszącą ponad 820 km/h. Bojowe zadania będziemy prowadzić w obrębie Morza Czarnego, na terenie Rosji i Gruzji w czasie trwania konfliktu rosyjsko-gruzińskiego przed czterema laty. W czasie trwania kampanii otrzymujemy oczywiście różnorodne zadania… i to w sumie tyle, jeśli chodzi o to, co trzeba tej produkcji robić. Szkopuł tkwi w tym, że, aby móc wykonać jakąkolwiek misję, trzeba dokładnie zapoznać się z opisem danego zadania, zaliczyć odprawę, i poznać możliwości naszego statku powietrznego. Moim zdaniem w całej kampanii przydałoby się nieco więcej efekciarskich momentów, ale to już jest szukanie dziury w całym.
Praktycznie wszystko zgodne jest tutaj z rzeczywistością – autorzy nie tylko wiernie odwzorowali model samego samolotu, ale przyłożyli się do oddania fizyki lotu. Siedząc w kokpicie faktycznie czujemy się jak prawdziwy pilot – brak nam jednak kilkusetgodzinnego szkolenia, ale to możemy nadrobić nie wychodząc z domu. Mimo że każde zadanie sprowadza się w zasadzie do dolecenia i zniszczenia wyznaczonego celu, latanie to ogromna przyjemność. Korzystanie z umieszczonego w kabinie sprzętu, to także niesamowita gratka. Nowoczesne systemy nawigacyjne, szeroki wachlarz uzbrojenia i niezliczona ilość pokręteł oraz przycisków – to wszystko sprawiło, że czułem się po prostu jak dzieciak w krainie zabawek. Zapewne nie mieliście nigdy okazji polatać na prawdziwym symulatorze, takim jak te znajdujące się w bazach wojskowych, ale nic nie szkodzi. Wystarczy te parędziesiąt złotych i możecie mieć swój własny, wiarygodny symulator w domu – to po prostu urok A-10C Warthog’a.
Na uwagę zasługują także tryby jakie można wypróbować poza kampanią czy treningiem. W menu gry znajdziemy między innymi: szybką misję (tu np. możemy polatać także helikopterem, tak dla odmiany), dzięki której od razu wpadamy w wir walki, dostęp do sieci, gdzie bawić będziemy się wraz z innymi Graczami, edytor misji, umożliwiający zadecydować nam o każdym aspekcie kreowanego przez nas zadania, a także obszerną encyklopedią, w której znajdziemy multum informacji na temat naszego samolotu szturmowego, broni nieprzyjaciele, dostępnych rodzajów rakiet, helikopterów, lotniskowców itp. Jeśli Waszą pasją są militaria, czytanie wyżej wspomnianych opisów będzie czystą przyjemnością, bo wszystko wręcz ocieka szczegółowością i mnogością danych natury technicznej. Ciekawą opcją jest także możliwość stworzenia tzw. LogBook’a, gdzie zawieramy dane na temat samych siebie, jako pilotów. Wybieramy tam naszą narodowość, eskadrę, w skład której wchodzimy, a nawet możemy wstawić swoje własne zdjęcie. Znajdziemy tam także informacje na temat liczby odbytych misji czy wylatanych godzin.
Również od strony audiowizualnej A-10C Warthog prezentuje wysoki poziom. Jest to tytuł niesamowicie rozbudowany, a mimo to autorom udało się zaimplementować tam wspaniale wyglądający kokpit i całkiem ładne środowisko poza samolotem, a wszystko ozdobić w ładną oprawę dźwiękową. Polecenia i alarmy w stylu „Pull Up!” zostały zrealizowane bardzo realistycznie i naprawdę podnoszą klimat omawianej produkcji. Nie oczekujmy jednak jakichś wodotrysków - to w końcu symulator i to właśnie w tych kategoriach powinniśmy go rozpatrywać.
Celowo nie opisałem wszystkich elementów omawianej produkcji. Nawet poznawanie samego menu, kokpitu czy wczytywanie się w wielostronicową instrukcję, będzie dla fanów gatunku ogromną przyjemnością. Jeżeli nabędziecie 10C–Warthog, na pewno spodoba się Wam ta produkcja i postanowicie spędzić przy niej „trochę czasu”; bądźcie jednak pewni, że szybko nie oderwiecie wzroku od ekranu monitora. Po dłużej zabawie Wasza dziewczyna podziękuje Wam za związek w momencie, gdy podczas romantycznej chwili we dwoje, będziecie szukać na jej ciele przycisku odpalającego rakietę…
Te słowa, choć brzmią dziwnie, idealnie podsumowują nowy symulator wojenny od Eagle Dynamics. Należy mu jednak przykleić jeszcze odpowiednią naklejkę – TYLKO dla FANÓW!, bo po prostu reszta psychicznie nie wytrzyma. Polecamy, ale doskonale wiecie komu.
Plusy:
- Niesamowicie rozbudowana produkcja;
- Bardzo dużo różnych trybów rozgrywki;
- Prosta obsługa wszystkich urządzeń – wystarcza z reguły sama mysz;
- Zabawa na setki godzin.
Minusy:
- Tylko dla fanów gatunku;
- Brak polskiej wersji językowej;
- Czasem przydałoby się więcej akcji.
Ocena:
Zobacz więcej na temat: Digital_Combat_Simulator:_A-10C_Warthog | A-10C_Warthog | symulacyjne | symulatory_lotniczne | recenzja
DODAJ DO:
KOMENTARZE:| Twój nick:
Ile jest 10 - 3 ?
zaloguj się
załóż konto
|
|
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
O TYM SIĘ PISZE
|
|
| Recenzja gry Warlock: Master of the Arcane! |
|
|
| Zagraj w Click the Frog i sprawdź swój refleks |
|
|
| Recenzja współczesnej strategii taktycznej |
|
|
| Koniec z grami na płytach? |
ZAGRAJ W LOSOWE GRY
|
|
||||||
|
|
||||||
Gambler.pl – najlepsze recenzje, zapowiedzi oraz kody do gier. Copyright © 1993-2011 Burda Communications Sp. z o.o.
|
Wszelkie prawa zastrzeżone |
do góry