Dodano: 18.12.2011, 4:43 Autor: Protagonista
Brothers in Arms: Furious 4, to zupełnie nowe otwarcie serii, więc jeżeli przyzwyczailiście się do rozgrywki jaką serwowano nam w poprzednich produkcjach opatrzonych tym tytułem, to tutaj czeka Was spore zaskoczenie! Zapraszamy – oto nasza zapowiedź Brothers in Arms: Furious.
PODOBNE MATERIAŁY:
Gracze zawsze oczekują od każdej kolejnej gry ze swojej ulubionej serii jakichś ewolucyjnych zmian. Zazwyczaj chodzi o tworzenie sequeli w myśl prostej zasady „to samo tylko więcej i lepiej”. Twórcy Brothers in Arms zdecydowali się jednak pójść o krok dalej: wręcz zrewolucjonizować swoją serię wraz z jej nadchodzącą, czwartą odsłoną. Zamiast płakania ze wzruszenia nad umierającymi współtowarzyszami broni, Gearbox zaserwuje tym razem śmieszny na poważnie klimat wzorowany na „Bękartach Wojny” Quentina Tarantino. Sprawdźcie czy zapowiada się hit, czy może raczej profanacja serii.
W czwartej części Brothers in Arms twórcy rezygnują z typowego dla tej całej serii realistycznego oddania największych batalii II Wojny Światowej z perspektywy oczu żołnierzy jednego plutonu. Tym razem całość nastawiona jest na zabawę i masę akcji w typowo hollywoodzkim stylu. W grze pokierujemy tytułową „wściekłą czwórką” a każdy z bohaterów ma mieć swoją własną historię oraz specyficzny styl walki. Tych przyjemniaczków połączy jednak wspólny cel – mamy wysłać na tamten świat samego Adolfa Hitlera. Trzeba przyznać, że to ambitny plan - uderzanie w samo centrum, a nie jak to zwykle bywa tylko pojedyncze, nic nie znaczące, pionki w rękach Führera.
Pierwszy z bohaterów – Stitch będzie się specjalizować w walce paralizatorem. Warto wspomnieć, że szczególnie lubi on razić nazistów prądem po intymnych miejscach… Następnym herosem jest Teksańczyk – niejaki Crockett preferujący znakowanie ofiar niczym krowy rozgrzanym prętem. Trzeci – Chock, ma wyraźnie indiańskie korzenie, więc naturalnie potrafi celnie rzucać tomahawkiem. Najciekawiej prezentuje się jednak ostatni z bohaterów – Montana. Na zaprezentowanym zwiastunie jednoznacznie kojarzy się z postacią charyzmatycznego głównego bohatera filmu „Człowiek z blizną” Briana De Palmy!
Pewna Karczma, rok 1944. Sielska muzyka w tle połączona z rozdawaniem kolejnych kufli z pienistym, złotym trunkiem. Nagle czterej żołnierze dosłownie rozpętują piekło niczym we wspomnianych „Bękartach Wojny””, a wszystko zaczyna się od zdawałoby się niewinnego rzutu siekierą w czoło jakiegoś nazisty… Rozróbę zakańcza wyważenie drzwi do wygódki, w której z gazetką przesiaduje niecałkiem świadomy sytuacji kolejny poplecznik Hitlera. Krótko mówiąc rozrywkę najwyraźniej wręcz przepełni nieznany wcześniej w serii Brothers in Arms kompletny brak powagi. Dodatkowo poczynania tytułowej „wściekłej czwórki” komentować będzie na bieżąco równie beztroski narrator! Osoby nie mające wcześniej kontaktu z serią na tę wiadomość wybuchną pewnie rubasznym śmiechem, lecz ortodoksyjni fani, delikatnie raczej mówiąc, nie przyjmą tej nowiny z radością.
W Brothers in Arms: Furious 4 pojawią się również elementy spoza świata realnego oraz, że się tak wyrażę: z innej epoki. Krótko mówiąc m.in. znajdziemy odrzutowe plecaki, helikoptery, czy już wspomniany paralizator! Dodatkowo podczas rozrywki zdobywać będziemy znane z erpegów… punkty doświadczenia. Póki co można się jedynie domyślać w jakim celu.
Także oprawa graficzna zmieni się nie do poznania względem poprzednich odsłon serii. Twórcy zamiast fotorealistycznego obrazu zaserwują Graczom coś na wzór Battlefield: Heroes, czy Team Fortress 2. Oznacza to, że na jakikolwiek znany wcześniej realizm nie możemy liczyć, za to na hektolitry przerysowanej, kreskówkowej krwi, już jak najbardziej.
Podsumowując śmiało mogę stawiać, że nadchodząca odsłona Brothers in Arms zaserwuje tony niewybrednego czarnego humoru. Jako, iż nie jestem ortodoksyjnym fanem serii, to zmiany w czwartej części z czystej ciekawości chętnie przetestuje. Niemniej jednak, uosabiając się z prawdziwymi wielbicielami tej serii, przyznam, iż czytając zapowiedź opisywanej tutaj gry zdenerwowałbym się pewnie, i to chyba nawet mocniej od tytułowej „wściekłej czwórki” bohaterów. Tak naprawdę powyższy tekst zdecydowanie bardziej pasowałaby do zapowiedzi trybu single Battlefield: Heroes, niż gry z poważanej dotąd serii Brothers in Arms.
Zobacz więcej na temat: Brothers_in_Arms:_Furious_4 | shootery | akcji | zapowiedź
DODAJ DO:
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
O TYM SIĘ PISZE
|
|
| Recenzja gry Warlock: Master of the Arcane! |
|
|
| Zagraj w Click the Frog i sprawdź swój refleks |
|
|
| Recenzja współczesnej strategii taktycznej |
|
|
| Koniec z grami na płytach? |
ZAGRAJ W LOSOWE GRY
|
|
||||||
|
|
||||||
Gambler.pl – najlepsze recenzje, zapowiedzi oraz kody do gier. Copyright © 1993-2011 Burda Communications Sp. z o.o.
|
Wszelkie prawa zastrzeżone |
do góry
matt
nie, nie, nieee. to NIE jest Brothers in Arms!
gra może być na swój sposób miodna. ale należało wymyślić równie miodnie niepoważny tarantinowski tytuł. ochrzczenie jej imieniem serii bodaj najbardziej poruszających drugowojennych strzelanek ever jest kpiną. czyli co, po zdziecinniałym Furious 4, BiA znowu ma się stać wojennym dramatem? Baker itd? nie kupuję tego21 grudzień 2011 18:05