Dodano: 21.10.2011, 5:17 Autor: Renox
Od wydania całkiem niezłego Aliens vs Predator upłynęło już trochę czasu. Zbliża się do nas jednak Aliens: Colonial Marines - kolejna naprawdę świetnie zapowiadająca się produkcja prosto ze świata znanego nam z kultowych filmów Aliens. Zapraszamy – oto nasza zapowiedź Aliens: Colonial Marines.
PODOBNE MATERIAŁY:
Serię filmów z rasą Ksenomorfów, wykreowaną dawno temu przez dosyć przerażającego malarza - Hansa Rudolfa Gigera, znają chyba wszyscy fanigatunku horror sci-fi. Wszystko zaczęło się od „Ósmego pasażera Nostromo”, wyreżyserowanego ponad 30 lat temu przez Ridley’a Scotta. Film okazał się znakomitym sukcesem – nie tylko budżetowym, co nawet kulturalnym, ponieważ postać Obcego zakorzeniła się w światowej kinematografii naprawdę silnie. Stworzenie kolejnej części było zatem tylko i wyłącznie kwestią czasu. I tak oto w 1986 do światowych kin trafił „Obcy – decydujące starcie”, moim zdaniem najlepszy film z tymi stworami w roli drugoplanowe, jaki kiedykolwiek udało się stworzyć. Potworów było w końcu mnóstwo i co tu dużo mówić – dalej były cholernie straszne. A jako że na planie filmowym polecenia rozdawał James Cameron, całość mogła pochwalić się wspaniałymi (jak na tamte czasu, oczywiście) efektami specjalnymi, fantastycznymi zwrotami akcji, niebanalną fabułą i niezwykle barwnymi postaciami. Jakiś czas później powstała i część trzecia oraz czwarta. Moglibyśmy o nich pisać, ale nie miałoby to w sumie większego sensu. Czemu? Ano dlatego, że to na podstawie drugiej odsłony studio Gearbox postanowiło stworzyć nową grę. Mowa oczywiście o Aliens Colonial Marines, o którym mówi się coraz więcej i coraz głośniej, mimo że tworzy się ją już od około sześciu lat... Zobaczmy więc, czym twórcy beznadziejnego Duke Nukem Forever chcą nas tym razem zainteresować.
Jeżeli oglądaliście drugą część filmu – a nie wątpię, że tak było w istocie – forma rozgrywki, jak również sama fabuła, raczej Was nie zaskoczą. Ze zwykłego obowiązku wspomnę jednak co nieco - w Aliens: Colonial Marines wcielamy się w członka 4-osobowego oddziału marines, którego priorytetowym zadaniem jest pozbycie się mało przyjaźnie nastawionej rasy ksenomorfów. Swoje zmagania prowadzić będziemy w kilku różnorakich lokacjach – zaczniemy na przykład od kojarzonego zapewne przez wielu okrętu U.S.S. Sulaco, a później zawitamy z głośnym hukiem na księżyc Acheron (LV-426). Tam z kolei odwiedzimy bazę kolonii, w której Ellen Ripleywraz ze swoją uzbrojoną po zęby bandą wyboksowanych marinesw drugiej części filmowej sagi zmagała się z setkami obcych w różnych stadiach rozwojowych. Brzmi ciekawie? I wygląda na to, że tak również będzie. Najbardziej priorytetowym celem bowiem, jaki postawili przed sobą główni scenarzyści - Bradley Thompson i David Weddle – była podobno chęć stworzenia odpowiednio ciężkiego klimatu. Oprawa wizualna jest zatem stonowana i mroczna, natomiast nasi przeciwnicy, to myślące, przebiegłe i mordercze potwory, które wykorzystają każdą okazję, aby tylko uprzykrzyć nam życie. Nieraz zaskoczą nas, wyskakując zza rogu, spod podłogi przez jakąś szczelinę czy z szybu wentylacyjnego, wciągając przy okazji do środka naszego kompana i rozszarpując go na mniejsze kawałeczki. Nie ma zabraknąć zatem nagłych i dynamicznych momentów, kiedy to wręcz podskoczymy z krzesła. Sam tytuł jednak nie ma być horrorem – tak przynajmniej niedawno stwierdzili ludzie z Gearbox Software. Produkcja będzie bardziej taktycznym shooterem, niemniej znajdzie się parę momentów, kiedy to włos zjeży nam się na głowie.
Obcych także ma być parę rodzajów – poczynając od tych dojrzałych, których będzie najwięcej, poprzez mniejsze, na przykład „Twarzołapy”, przyczepiające się do twarzy swoich ofiar i wpuszczający do wnętrza ich organizmów nierozwiniętą formę potworka, który potem urośnie i przebije klatkę ofiary, wychodząc na wolnośc. Nie zabraknie również czegoś specjalnego – samej Królowej oraz tzw. „Crushera”, czyli nowego przedstawiciela swojej rasy całkowicie wymyślonego przez scenarzystów, który przypomina krzyżówkę Obcego z nosorożcem i uwierzcie mi – niełatwo będzie go zatrzymać. To oczywiście tylko niektóre z przykładów, ponieważ autorzy pokusili się o wykreowaniu paru innych, bardzo interesujących stworów.

Innym ciekawym elementem rozgrywki będzie możliwość wcielania się w poszczególnych członków zespołu. Tak jak wspomniałem – nasza grupa składać ma się z czterech dobrze wyposażonych wojskowych, choć naturalnie żołnierzy będzie więcej. Jeśli wierzyć autorom – podczas zabawy doświadczymy dość częstej zmiany postaci. Zmianie ulegnie także przy tym posiadany przez nas arsenał oraz umiejętności. Każdy z kompanów specjalizuje się bowiem w określonych aspektach – jeden zna się dla przykładu lepiej na ładunkach wybuchowych i spawaniu, a drugi na strzelaniu we wszystko i we wszystkich Co ważne, mamy mieć też możliwość wydawania rozkazów. Poleceń ma być ponoć całkiem sporo, w związku z czym umożliwi nam to bardziej taktyczną walkę z przeważającymi siłami wroga. Zdecydujemy chociażby, gdzie w danej chwili powinien udać się członek naszej ekipy czy w jaki sposób mamy przygotować się na kolejny atak wrogów. Nie bez znaczenia mają być także umiejętności poszczególnych wojaków – każdy zdobyty punkt doświadczenia w jakiś sposób wykorzystamy, podnosząc sprawność w wykonywaniu przez nich danej czynności.W Aliens: Colonial Marines nie mogło zabraknąć także znanego wszystkim fanom cyklu, kultowego już ekwipunku. W walce przysłużą się nam karabiny pulsacyjne oraz maszynowe, miotacze ognia, pistolety, strzelby, granaty, a także palniki, służące na przykład do zaspawania drzwi, małe gadżety umożliwiające włamywanie się do komputerów, czy kojarzone przez wszystkich detektory ruchu (pamiętacie to „pip, pip, pip…”, coraz więcej czerwonych punkcików na radarze i narastające napięcie?). Oczywiście do naszej dyspozycji oddana zostanie również możliwość umieszczania automatycznych karabinów stacjonarnych, które nierzadko uratują nam skórę, odpierając nadciągającą watahę ksenomorfów.

W Aliens: Colonial Marines będziemy mogli zagrać również ze znajomymi za sprawą specjalnie przygotowanego trybu kooperacji dla maksymalnie trzech Graczy. Autorzy pokusili się także nad zaimplementowaniem trybu dla wielu osób, co zdecydowanie przedłuży żywotność owej produkcji. Będzie to więc znakomita okazja, aby po sowitym laniu – bądź też nie – od potworów w kampanii dla pojedynczego Gracza, spróbować swoich sił wraz ze znajomymi. A jeżeli deweloperzy pokuszą się o stworzenie jakichś ciekawych trybów rozgrywki – zdecydowanie będzie na co czekać. Cieszy mnie natomiast, że nie dostaniemy kolejny raz gry, w której zamiast skupić się na jednej z frakcji (mowa tu chociażby marines), ktoś postanowił oprzeć rozgrywkę o trzy gatunki: obcych, predatorów i ludzi. Te tytułu, fakt, nie były złe, ale wiecie jak to jest, kiedy zamiast skupić się na jednym, chcemy zrobić kilka rzeczy naraz. Nie wszystko można wówczas zrealizować w dość satysfakcjonujący dla Graczy sposób i tak też, moim zdaniem, było wcześniej.

Na początku wspomniałem o gęstym i mrocznym klimacie zaszczucia, który otaczać ma nas podczas zmagań z kolejnymi falami obcych. Udało się to wykreować dzięki silnikowi Unreal Engine 3. Pozwolił on także na stworzenie całkiem ładnych tekstur otoczenia i wiarygodnych modeli postaci, w związku z czym grafika ma być dosyć mocną stroną omawianej produkcji. Wrażenie zrobił na mnie fragment z zaprezentowanej przez autorów rozgrywki, kiedy to nagle zgasły jasne lampy, a jedynym źródłem energii świetnej były słabe, czerwone lampki, tworzące karmazynową poświatę.

Dźwięk także ma się niczego sobie. Odgłosy wystrzałów brzmią jak te z filmu – podobnie zresztą jak w przypadku jęku wydawanego przez umierające potwory. Muzyka zaś, sącząca się z głośników bądź też słuchawek, również buduje niepowtarzalny klimat grozy. Podczas rozgrywki nie zabraknie także kilku bardziej dynamicznych momentów – autorzy zdecydowali się stworzyć nieco Quit Time Event’ów, a więc miejsc, kiedy w dramatycznych sytuacjach przyjdzie nam klikać odpowiednie przyciski. Trochę to statyczne, ale – sami przyznacie - miłe urozmaicenie po ciągłym pruciu na wszystkie strony ołowianymi pozdrowieniami.

Jak więc prezentuje się Aliens Colonial Marines? Bardzo smakowicie! Jest to jedna z niewielu gier, na które naprawdę czekam z wielkim utęsknieniem. Poprzednie odsłony, gdzie także mogliśmy znaleźć Obcych, jakoś mnie do siebie nie przekonały. Najnowsza część jednak wydaje się być inna niż wszystkie – zagłębimy się w dobrze znaną, ale jakże świetnie zrealizowaną historię, odczujemy ciężki klimat oraz grozę spowodowaną czającymi się za każdym rogiem potworami. Jeżeli dorzucimy do tego dynamiczną akcję, sporo strzelania – może nie czeka nas gra wybitna, tego nawet nie oczekuję - ale z całą pewnością coś, co warto wypatrywać daleko na horyzoncie. Premiera w przyszłym roku. Chyba że dojdzie do „małej obsuwy”…

Zobacz więcej na temat: Aliens:_Colonial_Marines | shootery | akcji | fps | Aliens | horror | zapowiedź
DODAJ DO:
KOMENTARZE:| Twój nick:
Ile jest 2 + 8 ?
zaloguj się
załóż konto
|
|
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
O TYM SIĘ PISZE
|
|
| Recenzja gry Warlock: Master of the Arcane! |
|
|
| Zapowiedź Call of Duty: Black Ops 2 |
|
|
| Zagraj w Click the Frog i sprawdź swój refleks |
|
|
| Koniec z grami na płytach? |
ZAGRAJ W LOSOWE GRY
|
|
||||||
|
|
||||||
Gambler.pl – najlepsze recenzje, zapowiedzi oraz kody do gier. Copyright © 1993-2011 Burda Communications Sp. z o.o.
|
Wszelkie prawa zastrzeżone |
do góry