Dodano: 17.06.2011, 3:15 Autor: Protagonista
Od premiery Wiedźmina 2 minął już miesiąc, emocje zdążyły nieco opaść i dlatego zdecydowaliśmy się na ponowne ocenienie gry. Spokojniejsze, bardziej wyważone i dużo dokładniejsze, już po kilkakrotnym jej przejściu. Zapraszamy!
PODOBNE MATERIAŁY:
Trzy lata i sześć miesięcy „sikania pod wiatr”. Sequel Wiedźmina, gry, która zdobyła ponad 100 prestiżowych nagród oraz osiągnęła sprzedaż ponad 1 800 000 sztuk tylko na PC. Budżet przekraczający 30 milionów złotych. Najszerzej zakrojona kampania marketingowa w Polsce. Premierowy nakład – milion egzemplarzy; szacowany zysk przekraczający 150 milionów złotych. Ponad 400 tysięcy egzemplarzy sprzedanych w pierwszym tygodniu od premiery. Rekord sprzedaży na polskim rynku w ciągu pierwszych 3 dni. Najbardziej oczekiwana gra roku. I co? I krótko – CD Projekt „sikając pod wiatr” ma szansę zmienić jego kierunek!
Z tym całym sikaniem to taka moja, mała analogia do obecnego trendu na rynku – maksymalnego spłycania, upraszczania gier, coraz skromniejszych edycji pudełkowych oraz wydawania jak największej liczby bezużytecznych, coraz droższych DLC. Wiedźmin 2: Zabójcy Królów, bo to o nim mowa nie tylko nie uległ owej modzie, robienia gier na łatwiznę, ale również próbuje ją zmienić i jest szansa, że „coś więcej” z tego będzie. Zapraszam do przeczytania recenzji gry, która już niedługo może stać się, po odpowiednim doszlifowaniu i rozszerzeniu, najlepszym RPG-iem wszech czasów, ba, możliwe, że i najlepszą grą na PC!

Historia opowiedziana w Zabójcach Królów jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z „jedynki”, a co za tym idzie również swoistym dalszym ciągiem zdarzeń przedstawionych w książkach o wiedźminie. Aby nie spoilerować, nie będę zagłębiał się w fabułę, tylko krótko napiszę, jak to wszystko się zaczyna bez większych wyjaśnień, coby nie psuć zabawy z czytania opowiadań i wiedźmińskiej sagi oraz grania w pierwszą część osobom, które dotychczas z herosem „made in Poland” nie miały styczności.
Północne rubieże Temerii, okolice zamku La Valetów, sześć lat po bitwie pod Brenną. Wiedźmin Geralt z Rivii zwany Białym Wilkiem towarzyszy (jako ochroniarz) królowi Foltestowi w nowej wyprawie wojennej. Wyprawie w niezwykle szlachetnym celu, którym jest... odbicie swoich dzieci z rąk wieloletniej królewskiej kochanicy baronowej La Valet. Sam Białowłosy zdecydowanie bardziej chce rozwiązać zagadkę tajemniczych królobójców, niż angażować się w politykę. Tak oto rozpoczyna się największa epopeja fantastyczna w dziejach komputerowej rozrywki.
Fabuła poprowadzona jest z niespotykanym wcześniej, niezwykle wiarygodnym rozmachem – wciąga, angażuje, zaskakuje, porusza oraz jest nieliniowa. Te wyrazy wartościujące nie są w przypadku Wiedźmina 2 najmniejszą przesadą, wyjaśnię dlaczego. Jeszcze w żadnej grze nie widziałem takiego punktu kulminacyjnego, jak ten z prologu rozgrywający się w samotni, na zamku La Valetów, gdy już mi się wydawało, że osiągnąłem sukces w ciągu paręnastu sekund, podczas wzruszającej cut-sceny sytuacja zmieniła obrót o 180 stopni! Kolejny wymieniony element, który nie może obejść się bez pochwały to rozmach i epickość gry. Objawia się on, niemalże od samego początku rozrywki, osobiście największe „pierwsze wrażenie” zrobiło na mnie ratowanie Jaskra i Zoltana przed powieszeniem – tak świetnie zrealizowanego i rozegranego scenariusza jeszcze nie widziałem. Jeżeli chodzi o nieliniowość, to na taką skalę nie było jej jeszcze w żadnej grze. Zabójcy Królów mają 16 zakończeń i muszę przyznać, że jest to pierwsza produkcja, którą przejść jeden raz, to tak jakby przejść tylko połowę, albo ćwierć gry, ponieważ grając za inną „stroną” zwiedzimy inne lokacje i będziemy mieli do wykonania inne misje. Możliwych wyborów jest mnóstwo – od mniejszych do większych, a podziału na dobro i zło, podobnie jak w książkach i części pierwszej nie ma. W Wiedźminie 2 to od nas zależy kto przeżyje, a kto zginie, które państwo powiększy swoje terytorium, a które zniknie z mapy! Zabójcy Królów pozwalają zaimportować zachowany stan gry z „jedynki”, dzięki czemu ja, jako iż taki plik posiadałem już na starcie miałem (oprócz części starego wyposażenia) na sumieniu „bagaż” decyzji podjętych w „jedynce”. Do tego dochodzi świetnie wykonana narracja. To dzięki niej łatwiej zrozumieć grę oraz wczuć się w sytuację. Gra posiada charakterystyczny słowiański klimat, o którym nie będę się rozpisywał, bo to w końcu on jest znakiem rozpoznawczym Wiedźmina.

Swoje trzy grosze, a nawet trochę więcej w fabule ma wątek miłosny Geralta z Triss. Został on przedstawiony za pomocą specjalnych cut-scenek a'la tych z produkcji BioWare (Dragon Age, Mass Effect). Jednak w Wiedźminie 2 zostały owe filmowe sceny wykonane tak, jak należy, tzn. w sposób zdecydowanie bardziej zmysłowy, subtelny niż we wspomnianych tytułach konkurencji. Jaśniej mówiąc, seks zaserwowany jest podobnie jak w Titanicu. Krótko – świetnie wykonana robota, brawa dla twórców za pomysł i odwagę w realizacji!
Niestety, nie cała warstwa fabularna jest tak wykonana, jak była zapowiadana. Chodzi mi tu głównie o długość rozrywki. To, że Wiedźmin 2 będzie krótszy od „jedynki” wiadomo było już dawno, niemniej trochę się rozczarowałem, gdyż liczyłem na uczciwe zapowiadane 40h rozrywki, a wyszło maksymalnie 30. Dodam, iż wykonywałem wszystkie dostępne zadania poboczne, a i trochę po lesie „spacerowałem”. Osobiście według mnie, ponieważ fabuła poprowadzona jest z niespotykanym wcześniej rozmachem, najlepiej gra się powoli – po 20-30 minut dziennie pochłaniając dogłębnie każdą akcje, każde słowo bohaterów. Przy takim trybie grania krótkość rozrywki aż tak bardzo nie rzuca się w oczy, niemniej to ona jest największym niedociągnięciem „dwójki”, bo jakby nie patrząc trzeba by było być naiwnym by liczyć na dodanie nowego aktu do gry w formie DLC. Drugi mankament związany z fabułą, co prawda mnie nie dotyczy, ale warto o nim wspomnieć. Otóż dla osób nieczytających wcześniej książek o wiedźminie oraz niegrających w „jedynkę” gra może okazać się zbyt skomplikowana, jak w cytacie powyżej – nie do ogarnięcia.

Muszę zaznaczyć, że w Wiedźminie 2, tak samo, jak w poprzedniej części i książkach jest cała masa, w dużej mierze podanych w sposób inteligentny nawiązań do popkultury. Osobiście z tego, co udało mi się wypatrzyć zetknąłem się m.in. z: więźniami rozmawiającymi o tatuażu, który był planem ucieczki z więzienia (Skazany na śmierć), motywem czarnej polewki (Pan Tadeusz) zaserwowanym w ciut dosadny sposób przez Zoltana, mocno dopakowanym wojownikiem walk o pseudonimie Naizdup (przeczytajcie jego imię od tyłu, a dowiecie się, o kogo chodziło twórcom;)). Podsumowując kwestię fabularną powiem wprost – Wiedźmin 2 jest gra dla ludzi mądrych, oczytanych, nie dla plebsu (mam tu na myśli palących i pijących dwunastolatków i resztę młodzieży niepotrafiącej się wysłowić bez wulgarnych przecinków; absolutnie nie chodzi mi tu o ubogich, aczkolwiek uczciwych ludzi)!
Niepowtarzalny klimat, jaki można wyczuć w Wiedźminie, to w dużej mierze zasługa wiarygodnych, wyrazistych postaci. Oprócz Geralta w Zabójcach Królów pojawia się również wielu znanych z książek i części pierwszej bohaterów, między innymi: Jaskier (bard i przyjaciel Białego Wilka), Triss Merigold (czarodziejka i przyjaciółka wiedźmina), Zoltan Chivay (krasnolud, przyjaciel Geralta), czy wspomniana w śródtytule Filippa Eilhart. Niemniej, brakuje jednej z głównych bohaterek „jedynki” – medyczki Shani. Najwyraźniej zabrakło dla niej miejsca w scenariuszu... Jeżeli chodzi o antagonistów Białowłosego, to oprócz tytułowych królobójców mogą stać się nimi Wiewiórki Iorvetha, jeśli przyłączymy się do Rocha (dowódca temerskich oddziałów specjalnych) lub, jeżeli sprzymierzymy się ze zbuntowanymi elfami to ludzie staną się naszymi przeciwnikami. Ogólnie rzecz biorąc praktycznie każda z postaci występujących w „dwójce” jest zbudowana dosłownie z krwi i kości – ma swój indywidualny charakter. Osobiście mnie najbardziej zaskoczyła kreacja Loredo (dowódcy Flotsam), jego pierwsze wejście „na scenę” powala!

Świat wykreowany w Wiedźminie 2 składa się z kilku dość rozległych lokacji. W czasie gry „zwiedzimy” m.in. zamek La Valetów, wioskę Flotsam i otaczający ją mroczny las, czy krasnoludzkie miasto Vergen, co ważne za jednym podejściem do gry nie można zwiedzić całego stworzonego na potrzeby „dwójki” kawałka „Wiedźminlandu”. Ogólnie rzecz biorąc świat przedstawiony nie powala wielkością, choć mały też nie jest. Do tego trochę denerwowały mnie niewidzialne ściany. Niemniej, co najważniejsze każda z lokacji, które zwiedziłem miała swój specyficzny klimat, i co muszę przyznać miejscówki są niezwykle wiarygodnie i szczegółowo wykonane, dzięki czemu łatwiej „wejść” w świat przedstawiony. Niestety Wiedźmin 2 nie ma otwartej struktury. Oznacza to, że gra jest podzielona na akty, w których mamy dostęp do określonych lokacji. To, czego mi jako fanowi Wiedźmina najbardziej brakowało w Zabójcach Królów to brak koni. Naprawdę szkoda, że zabrakło Płotki (tak Geralt nazywał każdego konia), mam tylko nadzieję, iż pojawi się w „trójce”

System walki był dla mnie przed premierą elementem, w który totalnie nie wierzyłem. Po obejrzeniu go na różnych gameplay-ach byłem pewny, że okaże się porażką. Jednak, jak się okazało to właśnie on jest jednym z największych osiągnięć twórców. Walka w Wiedźminie 2 jest przede wszystkim... wymagająca, bardzo wymagająca. Mówię tu o normalnym poziomie trudności, bo na łatwym nie sprawia ona najmniejszego problemu. Do wyboru mamy cztery stopnie trudności – od łatwego do „nagłej śmierci”, na którym skonanie Geralta oznacza definitywny koniec gry (wcześniej zapisane savy przestają działać).
Osobiście grałem na normalnym i mówię jasno w Wiedźminie 2 walka jest równie niebezpieczna, co w książce. Oznacza to, że wystarczy się na ułamek sekundy zagapić, aby umrzeć od serii ciosów mieczem lub zabójczego ataku potworów. Sam wiedźmiński miecz zdecydowanie nie wystarcza w walce z grupka wrogów. W Zabójcach Królów bez sprawnego rzucania znaków (magia wiedźminów) podczas starcia długo się nie pożyje, również eliksiry, petardy, oleje i osełki są bardzo pomocne, często wręcz niezbędne w czasie pojedynku. Ciosy, co jest nowością, można parować, dzięki czemu łatwo wytrącić przeciwnika z „rytmu”. Ogólnie rzecz biorąc system walki przypomina ten z Assassin's Creeda, jednak Wiedźmin 2 wytycza pod tym względem nowe granice – tak prostych, a zarazem złożonych i niezwykle płynnych starć nie widziałem jeszcze w żadnej grze!

W Zabójcach Królów twórcy „stworzyli” mniej potworów niż w „jedynce”. Niemniej są one świetnie, tzn. szczegółowo wykonane, dzięki czemu dobrze zapadają w pamięć. Spotkałem i walczyłem zarówno z mniejszymi bestiami, takimi jak, np. utopiec, nekker czy harpia oraz z większymi i naprawdę wielkimi monstrami, takimi jak troll, smok, czy Kejran (potwór rzeczny). O ile potyczka z tymi pierwszymi przebiega normalnie (choć łatwo nie jest), o tyle pojedynki z tymi większymi opierają się głównie na QTE (wciskaniu w odpowiednim momencie danego klawisza). Dzięki temu walki, przynajmniej w moim odczuciu stały się bardziej dynamiczne oraz mają większy rozmach – Kejran podczas walki rozwala pobliskie otoczenie.
Jeżeli chodzi o rozwój postaci, to Geralta możemy rozwijać w czterech kierunkach – szermierce, magii, alchemii oraz zdolnościach wiedźmińskich. Te ostatnie odpowiadają m.in. za możliwość rzucania sztyletami, czy szybszą regenerację zdolności magicznych. Maksymalnie można osiągnąć 35 poziom. Za awans na kolejny stopień otrzymuje się jeden punkt do dodania w zdolnościach. Umiejętności jest na ponad 100 punków, więc podczas jednej gry można ulepszyć jedynie jedną drogę rozwoju chyba, że ktoś „pójdzie” tylko w alchemię i zdolności wiedźmińskie, wtedy może wymaksować obie, ponieważ są mniej złożone.

Jeżeli chodzi o oprawę audiowizualną Wiedźmina 2, to bez dwóch zdań prezentuje ona najwyższy światowy poziom. Podkład muzyczny, przebija ten z „jedynki” – ścieżka dźwiękowa jest zarówno niezwykle klimatyczna, dynamiczna, jak i swojska, ale przede wszystkim EPICKA. Dosłownie genialna, pod tym względem Zabójcy Królów spokojnie mogą rywalizować z sundtrackiem Piratów z Karaibów. Nie ukrywam, że od pierwszych zapowiedzi oczekiwałem świetnych dialogów połączonych z idealnym polskim dubbingiem. Jednak, jak się okazało jakość wykonania przerosła moje najśmielsze marzenia – takich dialogów jeszcze w grach nie było! Twórcy komputerowego Wiedźmina pod tym względem osiągnęli niemalże poziom Sapkowskiego. Takie teksty jak, np. „Ktoś coś mówił, czy tylko pierd słyszałem?” rzucane przez przechodniów na ulicy albo „Co tu się ku**a dzieje? Pytam, co tu się w pi*dę palec wyprawia?” takie „powitanie” przez komendanta dosłownie powoduje nieopanowany wybuch śmiechu – po prostu prawdziwy majstersztyk. Jeżeli chodzi o polski dubbing, to został on wykonany praktycznie bezbłędnie. Aktorzy spisali się świetnie, dzięki czemu to, co słyszałem stało na najwyższym poziomie. Wiedźmin 2 może pod tym względem rywalizować z najlepszymi polski dubbingami (Shrek, Madagaskar).

Oprawa graficzna od początku była zapowiadana na przełomową w gatunku RPG. I taka jest. Autorski silnik RED Engine pozwolił stworzyć po prostu olśniewająco piękny świat gry. Niemniej, choć Wiedźmin 2 jest świetnie zoptymalizowany (grać płynnie można nawet na kilkuletnim komputerze) to, aby uruchomić go ze wszystkimi smaczkami graficznymi trzeba mieć nie byle „kombajna”. No cóż, jak widać nie można mieć wszystkiego za darmo, jednak osobiście przyznam, że dla Wieśka warto zrobić upgrade PC, bo oprawa dosłownie urzeka. Jedyne czego zabrakło w kwestii wizualnej, to świetnych filmów pre-renderowanych. Niemniej mają być stworzone dla wersji na Xboxa, więc niemalże pewne, że trafią w przyszłości, w formie patcha również na PC.
Na koniec zostawiłem do omówienia parę kwestii. Nie jest tajemnicą, iż Wiedźmin 2 miał trochę problemów natury technicznej w dniu premiery. Niemniej trzeba pamiętać, że w ciągu około tygodnia sprawa, dzięki wypuszczeniu patcha się rozwiązała, więc nie brałem pod uwagę owej kwestii przy wystawianiu oceny. Dodatkowo twórcy zdecydowali się usunąć obciążające system zabezpieczenie antypirackie. Takie podejście do DRM-u pokaże ile wśród graczy jest ludzi, a ile osób wspomnianych w powyższym cytacie. Jedyny element, który został przy tworzeniu Wiedźmina 2 naprawdę „skopany” to utwór „Biały Wilk” autorstwa Macieja Balcara promujący grę w Polsce. Dosłownie porażka. Wstyd, że przy tak wielkim i praktycznie idealnie zrealizowanym projekcie doszło do takiej „wpadki”. Wielka szkoda, iż powtórnie nie zatrudniono Vadera, który promował „jedynkę”. Przy wystawianiu noty nie brałem, co prawda tego pod uwagę, ponieważ zawartości gry bezpośrednio nie dotyczy.

Jako posiadacz edycji kolekcjonerskiej napiszę o niej parę zdań. Jest to moja pierwsza prawdziwa EK i muszę przyznać, że CD Projekt wie, jak jakością zadziwić klienta. Produkt dostałem nienaruszony, więc problem z „obitą” głową Geralta mnie nie dotyczy. Naprawdę zdziwiła mnie jakość wykonania kolekcjonerki – popiersie, które uważałem przed kupnem za „poroniony” pomysł edycji okazało się jej najbardziej solidnie wykonanym (obok artbooka) elementem. Reszta wydania również dobrze się prezentuje, a dodatkowo w najbliższym czasie w ramach rekompensaty, za problemy z przedpremierowym graniem otrzymam (trzymam CDP za słowo) jeszcze wiedźmińską koszulkę.
Podsumowując, powyższą recenzję powiem wprost: Wiedźmin 2 jest grą, której finalna jakość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Nie ma, co ukrywać, w każdym ważnym elemencie (fabuła, dialogi, walka, oprawa audiowizualna) Zabójcy Królów biją konkurencję „o parę długości”. Wspomnę tylko, że rodzimy Wiesiek dosłownie wgniata w ziemię zdecydowanie przereklamowane tegoroczne Dragon Age II. Naprawdę ciekawi mnie, jak na tle Wiedźmina 2 wypadnie TES V... Krotko – do sklepów, niech jakość przełoży się na zasłużony zysk, warto, warto, po stokroć warto zagrać!!!
PS Cytaty wykorzystane między akapitami pochodzą z opowiadań i Sagi o wiedźminie.
Michał "protagonista" Żarczyński
Plusy:
- porywa
- słowiański klimat
- rozmach fabularny
- barwne, wyraziste postacie
- świetne dialogi
- polski dubbing
- piękna grafika
- wiarygodny, żyjący świat
- system walki
- wymagający poziom trudności
- podkład dźwiękowy
- cena w Polsce połączona z jakością wydania
- po patchach niemalże idealnie dopracowana
Minusy:
- nie najdłuższa
- trochę zbyt skomplikowana dla osób nieczytających wcześniej książek o wiedźminie
- niewidzialne ściany
Ocena: 97%
Czas gry: około 20-30 godzin
Wymagania sprzętowe (Rekomendowane):
Core 2 Quad 2.2 GHz, 3 GB RAM (4 GB dla posiadaczy Windows Vista/7), karta grafiki z 1 GB (GeForce GTX 260 lub lepsze), 16 GB wolnego miejsca na HDD, system operacyjny Windows XP/Vista/7
Zobacz więcej na temat: Wiedźmin_2:_Zabójcy_Królów | Wiedźmin_2 | recenzja | rpg
DODAJ DO:
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
O TYM SIĘ PISZE
|
|
| Recenzja gry Warlock: Master of the Arcane! |
|
|
| Zapowiedź Call of Duty: Black Ops 2 |
|
|
| Zagraj w Click the Frog i sprawdź swój refleks |
|
|
| Koniec z grami na płytach? |
ZAGRAJ W LOSOWE GRY
|
|
||||||
|
|
||||||
Gambler.pl – najlepsze recenzje, zapowiedzi oraz kody do gier. Copyright © 1993-2011 Burda Communications Sp. z o.o.
|
Wszelkie prawa zastrzeżone |
do góry
prawda kole
Ta gra jest wspaniala poprostu wymiata wtedy tak napisalem bo nie moglem jej odpalic a teraz kiedy mam nowego kompa... PO PROSTU CUDO27 grudzień 2011 16:36
prawda kole
liniowa kiepska gra, szkoda pieniędzy, sorki, W1 to było coś super, W2 porażka17 grudzień 2011 22:56
Protagonista
Faktycznie niektóre niewidzialne ściany są irytujące - wymieniłem je w minusach.
Jeżeli chodzi o grafikę to mocno trzymam się tego co napisałem w recce - jest bajeczna.31 sierpień 2011 19:59
Black
@kamil Naprawde ?15 lipiec 2011 13:25
PaniPoetka
Co to jest? Chaos! Bałagan!
Ja tego nie rozumiem.. Boże, Matko Boska, dramat, dramat..!
Ciemnota umysłowa, żeby nie doceniać takiego dzieła!
W której klasie zdawaliście maturę, w szóstej liceum?
Dramat!06 lipiec 2011 16:57
Kronix
Nie chciałbym się wtrącać, ale chciałbym tylko uświadomić wielu czytelników takich stron.
Sam się o tym nie dawno dowiedziałem, mianowicie:
Nie warto wierzyć niektórym ludziom piszącym negatywne komentarze na temat artykułów.
Są to osoby pracujące dla wrogich serwisów, dodających takie komentarze tylko w celu zniechęcenia czytelników do danej strony internetowej.
Być może się nie znam, ale artykuł mi się podoba, zawiera najważniejsze informacje na temat gry.02 lipiec 2011 17:23
Protagonista
Nie po to starałem się dobrać najlepiej pasujące do akapitów cytaty, aby je teraz zmieniać;-)
Do gry dodam jeszcze jedno - osoby, które nie przeczytały książek zostają w grze nieświadomie "oszukane" - nie mają pojęcia kim jest cesarz Nilfgardu i co zrobił, a trochę w książkach narozrabiał... Przez to nieświadomie można zepsuć całą stronę polityczną gry!
PS Co do "majsterszczyk" to poprawiłem błąd - teraz jest poprawnie. 19 czerwiec 2011 11:02
Redakcja
@Pablo
Ups ;-) Fajnie wyszło z tą literówką, ale niech zostanie :D19 czerwiec 2011 00:22
pablo
Jeśli tekst w akapicie ze śródtytułem o sikaniu pod wiatr nie był zamierzoną grą słów, to błagam - poprawcie ten "majsterszczyk", bo po nim nie mogłem się już skupić :))19 czerwiec 2011 00:07
kamil
Do minusów należałoby dodać masę błędów, postacie wnikają w obiekty, przenikają przez materiały. Przez jeden krzak możemy przejść, ale już przez drugi identyczny obok nie. Zdarza się że Gerald ma problemy z przejściem przez ledwo zauważalny krawężnik. Po prostu masa irytujących drobnostek. Grafika jest naprawdę dobra, lecz z miejsca mogę wymienić 5 produkcji wyglądających lepiej nie mających problemów z płynnością.17 czerwiec 2011 10:31